Miłosierdzie Boże w Trójcy Świętej - s.U.Kłusek SAC




"Wejście w Wieczną relację"

Konferencja pokazuje, że Boże miłosierdzie najlepiej rozumieć przez tajemnicę Trójcy Świętej. S. Urszula Kłusek podkreśla, że Bóg jest wieczną relacją miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego, a człowiek został stworzony do udziału w tej miłości. Grzech oddala od tego życia, ale miłosierdzie Boga polega na nieustannym zaproszeniu człowieka do powrotu do „domu Ojca”, czyli do zjednoczenia z Bogiem przez Jezusa Chrystusa.

Konferencję wygłosiła s.Urszula Kłusek SAC w dniu 08.04.2026.

 



Transkrypcja

Miłosierdzie a Trójca Święta – s. Urszula Kłusek SAC

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Jako że trwamy w oktawie zmartwychwstania pańskiego i jednocześnie w nowennie przed Bożym Miłosierdziem, no to dziś nie może być inny temat niż związany z Bożym Miłosierdziem. I się zastanawiałam z jakiej strony jakby podejść do tematu Bożego Miłosierdzia, bo mówiliśmy już o Bożym Miłosierdziu objawionym w Księdze Rodzaju, mówiliśmy na podstawie dzienniczka.

Ale potem, kiedy tak sobie nad tym rozmyślałam, też prosiłam Ducha Świętego o światło, przypomniał mi się fragment z filmu o Faustynie, tego takiego, wiecie, takiego tam z dziewięćdziesiątego któregoś roku. Jest taki moment, kiedy ten filmowy ksiądz Sopoćko rozmawia albo z jakimś księdzem innym, albo z biskupem. Nie pamiętam dokładnie, ale pamiętam stwierdzenie, kiedy on był bardzo wykształcony teolog.

I mówi przecież ona nie mogła tego wymyślić i o tym już piszą ojcowie Kościoła i jakby całe Pismo Święte. I to dało mi takie natchnienie do tego, żeby spojrzeć w takiej bardzo szerokiej perspektywie na to, czym jest Boże Miłosierdzie, jak ono nam się objawia, bo rzeczywiście to, co Faustyna zapisuje w dzienniczku, to jest przypomnienie prawdy o Bożym Miłosierdziu. Bo często właśnie tak się dzieje, że kiedy są jakieś objawienia dotyczące jakiejś prawdy wiary, to zawsze jest tak, że one nie odkrywają tej prawdy wiary, tylko przypominają to, co w Kościele albo zostało zapomniane, albo w jakiś sposób wypaczone.

Tak samo jak np. objawienia Najświętszego Serca Pana Jezusa były przeciwko herezji jansenizmu. Jansenizm wychłodził Kościół i był taki surowy i mówił, że nie wolno Pana Jezusa w Komunii Świętej często przyjmować i że w ogóle należy Boga się bać.

A Jezus przychodzi i objawia Świętej Małgorzacie Marię a la kok serce gorejące miłością, bijące miłością i woła o miłość. I tak samo jest z objawieniami, które miała święta siostra Faustyna i ona nie napisała w dzienniczku absolutnie nic nowego. Bo wszystko, co jest w dzienniczku zapisane jest może ubrane w bardziej współczesne słowa, napisane prostym językiem, ale odkrywa nam tę prawdę o Bożym Miłosierdziu, którą mamy zapisaną przede wszystkim w Biblii.

I potem zadałam sobie kolejne pytanie. Jaka jest podstawowa prawda wiary chrześcijańskiej? Jaka? No taka jaką mamy w kredo. Kredo, czyli wyznanie wiary.

A wyznanie wiary jak jest zbudowane? Trzyczęściowo. Wierzę w Boga, Syna, Ducha Świętego. I potem znalazłam w katechizmie kościoła katolickiego potwierdzenie, w stwierdzeniu, że podstawową prawdą wiary chrześcijańskiej jest prawda o Trójcy Świętej.

To jest podstawowa prawda wiary chrześcijańskiej, że Bóg jest Trójcą, że Bóg nie jest pojedynczy, nie jest odosobniony, że jest Trójcą osób. Więc prawda o Bożym Miłosierdziu musi być objawiona nam w Trójcy osób i w ogóle w tej tajemnicy Trójcy Świętej. I to jest rzeczywiście fascynujące.

Naprawdę tak jest. I nie można mówić o Bożym Miłosierdziu tylko w odniesieniu do Jezusa Chrystusa, bo to jakby nam się narzuca pierwsze. Mamy obraz Jezu, ufam Tobie.

Mówimy, że to jest obraz Bożego Miłosierdzia. Ale jak tylko do tego okroimy tajemnicę Bożego Miłosierdzia, to tak nie wolno, bo to nie jest prawda wiary chrześcijańskiej w całości. Nie możemy mówić o Bożym Miłosierdziu tylko w odniesieniu do Ojca, ale musimy też mówić w odniesieniu do Ducha Świętego, do całej Trójcy Świętej.

I teraz dlaczego kiedy mówimy o Miłosierdziu Bożym, musimy mówić o Trójcy Świętej i mieć ją przed oczyma? Przypomnijcie sobie proszę, myślę że każdy z nas widział i ma w pamięci ten obraz rublowa Bóg w gościnie u Abrahama. Popularnie nazywamy go ikoną Trójcy Świętej. Oczywiście nie mamy postaci Boga, bo Bóg jest Duchem, Duch Święty jest Duchem, więc mamy postać trzech osób i nawet w tej ikonie najbardziej nie chodzi o przedstawienie tych trzech osób, tylko o przedstawienie tego, co dzieje się między nimi.

I naprawdę trzeba się w tę ikonę dobrze wpatrzeć, rzeczywiście zacząć ją kontemplować, żeby zobaczyć o co w niej chodzi. Ja miałam takie szczęście kiedyś, przeżywałam taki czas swoich rekolekcji tak indywidualnie w domu sióstr karmelitanek Bosych w Spręcowie koło Olsztyna. I ten ich dom, ten ich klasztor jest właśnie pod wezwaniem Trójcy Świętej.

I w kaplicy wisi ogromna ikona rublowa Trójcy Świętej. Ona tak wisiała naprzeciwko mnie. Tak jak sobie znalazłam takie miejsce w kaplicy, w którym mi było dobrze, to przed oczyma miałam tę ikonę po przekątnej.

I wtedy dopiero sama zobaczyłam, że w tej ikonie jest tak ogromny ruch życia, tak ogromny ruch miłości, naprawdę jest jakiś wir, który chce człowieka w to wciągnąć. I to jest właśnie Trójca Święta. Trójca Święta jest relacją.

Relacją miłości, która jest żywa. I to jest prawda o Trójcy Świętej. Na koniec powiemy sobie taką wyliczankę, którą święty Bonawentura wymyślił na temat Trójcy Świętej, ale to na koniec.

Ale rzeczywiście tak jest i naprawdę Rublow to w niesamowity sposób pokazał. Taka płynąca w krąg miłość, która jakby człowieka chce wciągnąć i jeszcze w środku jest ten stół. Ten stół, który zaprasza do tego, żeby wziąć udział w tej uczcie miłości i życia.

I teraz możemy zadać sobie pytanie, dlaczego Bóg jest miłosierny? No właśnie dlatego, że jest Trójcą. Dlaczego Bóg jest miłością? Bo jest Trójcą, czyli jest nieustanną relacją między Ojcem, Synem i Duchem Świętym. I dlatego miłosierdzie Boga jest czułe, jest pełne miłości, zrozumienia, otwartości, przebaczenia.

Dlatego, że Bóg jest Trójcą, czyli jest nieustannym przepływem miłości. Takim, który chce nas mieć w sobie i zaprasza nas do siebie. I właśnie ta przestrzeń życia w Trójcy i ten przepływ miłości to jest miejsce dla człowieka.

I kiedy mówimy, że pochodzimy od Boga, że nasze życie jest ukryte w Bogu. Znamy takie stwierdzenie, że nasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. To właśnie o to chodzi, że my się poczęliśmy do istnienia, Bóg nas począł, nas stworzył do istnienia w tej relacji miłości, jaka jest wewnątrz Boga.

I ta relacja miłości, która jest wewnątrz Boga jest łonem, na którym zostaliśmy zrodzeni, z którego przyszliśmy na świat i do którego mamy wrócić. I to już jest ogrom miłosierdzia. I to, że my jesteśmy zrodzeni z miłości i miłosierdzia i powołani do tego, żeby tym żyć i do tego wrócić i na nowo w nieskończony sposób się w tym zanurzyć.

A dlaczego to jest miłosierdziem? Dlatego, że my na nic nie zasłużyliśmy, w ogóle na to nie zasłużyliśmy. Co więcej, to że zostaliśmy stworzeni w taki sposób i zostaliśmy stworzeni do życia wewnątrz Boga, w tym łonie Boga, to utraciliśmy przez grzech. Utraciliśmy przez grzech i kiedy mówimy, że przez grzech straciliśmy życie Boże, to właśnie o to chodzi, że ten skarb tego naszego poczęcia w Bogu i możliwości życia w Bogu utraciliśmy.

I definitywnie tracimy ten skarb przez każdy grzech śmiertelny, przez każdy grzech ciężki. I miłosierdzie Boga polega na tym, że chociaż w ogóle na to nie zasługujemy i nie jesteśmy w stanie niczym na to zapracować, niczym, to Bóg ciągle nas w tym swoim łonie miłości nosi. I chce nas tam mieć na wieczność.

I jeżeli mówimy o domu Ojca, nie od czasu śmierci Jana Pawła II, to już to powiedzenie jest jak sztandar. Nie możemy sobie tego domu wyobrażać jako domu, tylko właśnie dom jako relację, relację pełną miłości. Zresztą naszych domów też nie tworzy budynek.

Budynek daje miejsce schronienia, to jest mieszkanie. Ale dom to jest relacja między osobami, które tam mieszkają. I jeżeli nie ma relacji miłości pomiędzy ludźmi, którzy mieszkają na przestrzeni tych określonych metrów kwadratowych, to często nawet ludziom przez gardło nie chce przejść, że wracam do domu.

Bo się nie czuje jak w domu, kiedy nie ma miłości. A Bóg nas zaprasza do swojego domu. I co nam Jezus powiedział? Że w tym domu miłości Boga, czyli w tym łonie trójcy jest mieszkań wiele i każdy ma tam przygotowane miejsce.

Dlaczego mamy tam przygotowane miejsce? Dlatego, że my stamtąd weszliśmy. Mamy po prostu wrócić do domu. Nie gdziekolwiek do swojego domu, czyli w łono miłości Trójcy Świętej.

I to jest ogrom miłosierdzia. I to możemy medytować i rozpatrywać przez całe życie i nie zgłębimy tego. I dlatego Pan Jezus powiedział Faustynie, że Bożego miłosierdzia nie zgłębi ani żaden umysł ludzki, ani anielski, bo ono jest tak ogromne, bo dar jaki daje jest tak ogromny.

Papież Benedykt XVI jeszcze jako kardynał Ratzinger napisał jeden jedyny podręcznik do wykładów teologii w życiu i właśnie w tym podręczniku zapisał takie zdanie. Ojciec, Syn i Duch Święty są wieczni dlatego, że wchodzą w relacje. A to jest relacja miłości.

Są wieczni dlatego, że wchodzą w relacje. Czyli z czego jest zbudowany ten nasz dom, który nam Bóg przygotował, to mieszkanie u Ojca w niebie, to jest wejście w tę wieczną relację Ojca, Syna i Ducha Świętego. I teraz Jezus, który stał się człowiekiem, Syn Boży, który stał się człowiekiem, druga osoba Trójcy Świętej, kiedy mówi o sobie, też jako o człowieku, mówi, że Ojciec dał mi mieć życie w sobie, że Ojciec dał mu i całą boskość, i całą ludzkość, ale to samo jest z nami.

My mamy życie w sobie, bo Bóg nam je dał, nie inaczej. Rodzice nam je przekazali, ale Bóg je dał. Rodzice nie są stwórcami, są przekazicielami życia.

To jest wielkie i piękne powołanie, ale nie jest tożsame z Bogiem. Dlatego żaden rodzic nie ma prawa decydować o życiu i śmierci swojego dziecka, na pewno nie o śmierci, na pewno nie o śmierci. I dlatego aborcja jest tak strasznym grzechem, bo człowiek wchodzi w kompetencje Boga, czyni siebie Bogiem.

Okrutnym. Kiedy my mamy życie Boga w sobie? Kiedy wchodzimy w relację z Bogiem? I teraz kiedy Jezus chodzi po ziemi i naucza, czego uczy? Przeczytajcie sobie, przemedytujcie sobie jeszcze w tym tygodniu koniecznie 15 rozdział Ewangelii Jana. Tam, gdzie Jezus mówi o krzewie winnym, o tym, że mamy żyć wszczepieni w Niego jak gałązki oliwne w krzewy winne.

Po co? Po to, żebyśmy z Niego czerpali życie. W nas nie ma życia. Jakby z natury rzeczy nie mamy życia Boga w sobie.

Nie możemy się nakarmić życiem Trójcy Świętej z siebie sami, bo tego nie mamy. Ale możemy mieć pełnię życia Trójcy Świętej w sobie, kiedy będziemy złączeni z Jezusem, przez Ducha Świętego. I dlatego Jezus obiecuje nam, że jeżeli będziemy w Niego wierzyć i do Niego przychodzić, to On będzie w nas wieczerzał.

Jest takie określenie w Ewangelii. Cała Trójca w nas mieszka. I my musimy być nieustannie podłączeni do Jezusa.

Jak Krzysiu teraz tutaj coś podłączał, to żeby to ci nagrało na ten sprzęt twój, to musiałeś kabelek podłączyć. Można to sobie nawet tak próbować wyobrazić. Jak włączamy żelazko, trzeba je podłączyć do kontaktu, to my się tak musimy codziennie podłączać do Jezusa.

I to jest nam konieczne jak powietrze do oddychania. I kiedy czytamy Ewangelię, to czytamy w niej to, co Jezus tam mówi. On nam wszystko wytłumaczył.

Beze mnie nic nie możecie uczynić. Kropka. Tam nie ma powiedziane nic wielkiego.

Pan Jezus nie powiedział, że beze mnie nie możecie nic dobrego uczynić. Beze mnie nic nie możecie uczynić. I to trzeba dokładnie przeczytać.

I teraz na czym polega Boże Miłosierdzie? Boże Miłosierdzie polega na tym, że kiedy podłączam się pod Jezusa, przyklejam się do Niego. To słowo pójdź za mną, to też może być tłumaczone jako przyklej się do mnie. Tak po prostu się złącz ze mną jak jedno.

To wtedy Bóg daje mi życie, uwaga, nie moje, tylko to życie, w którym żyje sam Bóg, czyli życie Trójcy Świętej, czyli tą relację miłości, kiedy podłączamy się pod Jezusa. I teraz od kogo zależy to, czy ktoś może się do Jezusa podłączyć, czy nie? Od kogo? Jak myślicie? Od Pana Boga, czy od tej osoby? No wiadomo, że od tej osoby. Bóg jest otwarty na wszystkich.

Nie po to wisiał na krzyżu, miał przybite ręce i rozorane serce, żebyśmy pomyśleli, że ktoś nie może do Niego przyjść. No właśnie każdy może. Tylko czy każdy chce? To jest inne pytanie i inna odpowiedź.

Bo serce Boga jest otwarte dla każdego. I co więcej, kiedy Bóg nam daje łaskę miłosierdzia, to nie daje nam produktu ubocznego swojej męki, czegoś tam. Kiedy otrzymujemy łaskę Bożego miłosierdzia, w najbliższą niedzielę Jezus powiedział, że to jest taka niedziela, że tej łaski to jak morze chce na nas wydać tyle.

To Bóg nie daje nam czegoś. Daje nam siebie samego. Rozumiecie? Nie coś.

Ktoś. To jest On sam. I kiedy Jezus mówi Faustynie, że tego dnia, w tę niedzielę Bożego miłosierdzia są otwarte wszystkie upusty Bożego miłosierdzia i że On chce wylać na nas morze miłosierdzia, to tak w cudzysłowie możemy powiedzieć, że Jezus chce nas utopić w życiu Trójcy Świętej.

To będzie najbardziej życiodajne utopienie. Obyśmy dali się utopić w życiu Trójcy Świętej. Całkowicie zalać tym życiem.

I nie myślcie, że to jest niemożliwe, bo to jest łaska też tego dnia, żeby to życie Trójcy Świętej, czyli życie Boga w nas nie tylko było, nie tylko płynęło, ale żeby zatętniło w nas, w całości. Najbardziej jak tylko to jest możliwe. A Bóg naprawdę jest Trójcą.

Zapytano kiedyś Ojca Świętego Franciszka, świętej pamięci, jak on się modli. No i Franciszek udzielił odpowiedzi po swojemu, bo zaczął nie od odpowiedzi jak się modli, tylko od wytłumaczenia kim Bóg nie jest. I mówi tak.

Bóg, to nie Sprite czy Coca-Cola. Gdy ja się modlę, wiem, że stoję przed Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Wiem jakie sprawy omawiać z Ojcem, jak jest Synem i jak jest Duchem Świętym.

Genialna odpowiedź. Taką odpowiedź może udzielać człowiek święty. Kiedy na przykład czytamy dzieła świętej Teresy z Awila czy dzienniczek świętej Faustyny, to możemy wyraźnie zobaczyć, że one odróżniały głos Ojca, głos Syna i głos Ducha Świętego.

Faustyna wiedziała kiedy mówił do niej Bóg Ojciec, kiedy mówił Syn, kiedy mówił Duch Święty. I to jest ważne, bo to też nam przypomina o potędze działania Boga i o tym, że Bóg jest Osobą i jako Osoby musimy Go traktować. I dlatego Kościół uczy nas, że każda nasza modlitwa, i tak są zbudowane modlitwy w czasie Mszy Świętej, Eucharystia jest bardzo trynitarna, każda nasza modlitwa ma być skierowana do Ojca przez Syna w Duchu Świętym.

Do Ojca przez Syna w Duchu Świętym. I to jest bardzo ważne, bo to jest taki porządek modlitwy. Jak pewnie czujecie, mówię pewne zajawki, tematów.

Każdy można by było rozwijać, ale nie mamy tyle czasu. Teraz mamy też ten tydzień, oktawę Zmartwychwstania Pana Jezusa. Ksiądz na początku mówił, że każda Ewangelia opowiada nam o jakimś spotkaniu z Jezusem Zmartwychwstałym.

To są bardzo ważne Ewangelie, trzeba je bardzo uważnie czytać, medytować i trzeba się też przypatrywać temu, jaki jest Jezus Zmartwychwstały, jakie jest Jego ciało. Bo kiedy przypatrujemy się przez obrazy Ewangelii temu, jakie jest ciało Jezusa Zmartwychwstałego, to widzimy, że to ciało jest pełne światła, pełne mocy, pełne miłości. Dlaczego? Dlatego, że w ciele Jezusa Zmartwychwstałego objawia nam się miłość Ojca i Syna.

I dlatego Kościół nas uczy, że kiedy my zmartwychwstaniemy, a wszyscy zmartwychwstaniemy, i jeśli zmartwychwstaniemy do życia wiecznego z Bogiem, to nasze ciała będą takie, jak ciało Jezusa po zmartwychwstaniu. Dlaczego? Dlatego, że zmartwychwstanie to jest pełnia objawienia życia Trójcy Świętej w człowieku. Tak jak objawiła się pełnia życia Trójcy Świętej w człowieku Jezusie Chrystusie z Nazaretu, który zmartwychwstał.

I kiedy nawet oczyma wyobraźni czytając Ewangelię będziemy wyobrażać sobie tę postać Jezusa Zmartwychwstałego, warto to brać pod uwagę. Ale też odnieść do siebie, bo przecież w każdym kredo mówimy wierzę w ciała zmartwychwstanie. Mojego też, nie tylko Jezusa.

My wszyscy zmartwychwstaniemy i będziemy mieć ciało uwielbione, to jest taka formuła teologiczna, tak jak jest uwielbione ciało Jezusa. Czym jest uwielbione to ciało? Za mieszkaniem Trójcy Świętej, ale za mieszkaniem już bez żadnych ograniczeń. I też widzimy, że Jezus po zmartwychwstaniu jest pełen mocy, bo jest wypełniony miłością Trójcy Świętej.

A każdy kto kochał i kocha, wie, że miłość dodaje sił. Nie bez powodu Paweł pisał Caritas Christi Urget nos. Miłość Chrystusa przynagla nas.

Przynagla i też dodaje sił. I zawsze pamiętajmy, że największym przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, dlatego że nienawiść to jest uczucie. Ale największym przeciwieństwem miłości jest egoizm, czyli skupienie na sobie.

I ono nas bardzo zamyka na miłosierdzie Boże. Dlaczego? Dlatego, że otwieramy się na miłosierdzie Boże, kiedy wchodzimy w relacje. A im bardziej człowiek wchodzi w relacje miłości, tym bardziej jest wyprowadzany z niewoli egoizmu.

I też ksiądz dzisiaj wspomniał o tym przeglądaniu się w lustrze Słowa Bożego. Tak, czytajmy Ewangelię, przeglądajmy się w tym lustrze, ale też próbujmy zobaczyć przez pryzmat Ewangelii, jakie było życie wewnętrzne człowieka imieniem Jezusa z Nazaretu. Bo w Ewangelii Słowo Boże odsłania nam tajemnicę życia duchowego Jezusa i Jezusa, który stał się człowiekiem takim jak my.

I możemy od razu zobaczyć, że treścią życia Jezusa i podstawą tego życia duchowego Jezusa jest Jego relacja z Ojcem i z Duchem Świętym, a zwłaszcza z Ojcem. O tym mówi Jezus najwięcej. Ojciec to treść życia Jezusa.

Ojciec i ja jedną jesteśmy. Ojciec dał mi życie. Ojciec mnie posłał.

Spełnić wolę Ojca. Z całego czasu. Czyli inaczej jeszcze.

Co jest treścią życia Jezusa? Relacja z Ojcem i Duchem Świętym, czyli relacja Trójcy. Relacja miłości. I tu można by się zdenerwować leciutko.

Bo ktoś może powiedzieć, o dobra, dobra, to jak tylko Ojciec liczy się dla Jezusa, to my co? To Pan Jezus nas nie kocha? Jak tak kocha tylko Ojca, to nas nie? I to nam się wyjaśnia w innym fragmencie Ewangelii, który też będzie czytany w tym tygodniu, w tej oktawie raczej. Kiedy to Pan Jezus spotyka się z uczniami nad Jeziorem Tyberiackim. I tam następuje ten słynny dialog Pana Jezusa z Piotrem. Kiedy Pan Jezus trzy razy pyta Piotra, czy miłujesz mnie? Czy miłujesz mnie? pyta Go Jezus.

Tak nawiasem mówiąc, to św. Augustyn w pewnym momencie napisał, że Pan Jezus to chciał Piotra zdenerwować tym pytaniem, ale to chyba miał poczucie humoru w tym momencie św. Augustyn.

Ale zobaczcie jak jest zbudowana ta Ewangelia. Pan Jezus najpierw pyta, czy miłujesz mnie? I jak ten Piotr już tam trzy razy wyjęknął, że tak, to Pan Jezus mu mówi, paś owce moje, czy miłujesz mnie, ale paś owce moje. Co to znaczy? To znaczy dokładnie tyle, że najważniejsze w naszym życiu to jest kochać Boga, a wszystko inne z tego wynika.

I to znaczy też tyle, że jeżeli nie jestem w relacji z Bogiem, to nie umiem kochać. Czasem ludzie, którzy zostali mocno poranieni w swoim życiu mówią, nikt mi nie przekazał wzorca miłości, nie miałem takich rodziców, którzy by mnie nie nauczyli miłości. W ogóle to prym wiodą w tym kobiety.

Ja nie potrafię kochać. To nie o to chodzi. Dlatego że wejście w relację z Bogiem przemienia człowieka całkowicie, totalnie.

I tylko kochając Boga uczymy się kochać naszych bliźnich, czy tych bliźnich bliskich, czy tych bliźnich dalszych, czy tych, z którymi jesteśmy 24 na dobę, czy tych, z którymi spotykamy w pracy, czy przy stole świątecznym. Bo miłość jest z Boga. Bo miłosierdzie jest z Boga.

Bo Bóg jest miłością i miłosierdziem. I najważniejsze na koniec, bo najważniejsze jeszcze nie zostało powiedziane. Pan Jezus żyjąc na ziemi jako człowiek, Jezus Chrystus z Nazaretu miał też swoją tożsamość.

Tożsamość człowieka. Każdy z nas ma swoją tożsamość. Każdy z nas jest konkretną osobą.

Halinka jest Halinką, Krzysiu jest Krzysiem, Iwonka Iwonką, a siostra Ula jest siostrą Ulą. I każdy z nas jest inny. Każdy z nas to jest odrębny byt, odrębny świat można powiedzieć.

Tak samo Jezus z Nazaretu był konkretnym człowiekiem, który przeżywał siebie i odczytywał prawdę o sobie i widział siebie jako syna Ojca, który został posłany na świat i żyje w miłości z Ojcem w Duchu Świętym. To jest tożsamość Jezusa człowieka. No to posłuchajcie jaka jest nasza tożsamość.

Z listu św. Pawła powstała Duga Latów, rozdział czwarty, wersety od pierwszego do siódmego. I to wam jeszcze powiem.

Jak długo dziedzic jest nieletni, niczym się nie różni od niewolnika, chociaż jest właścicielem wszystkiego. Aż do czasu określonego przez Ojca podlega on opiekunom i rządcom. My również, jak długo byliśmy nieletni, pozostawaliśmy w niewoli żywiołów tego świata.

Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali prawu, abyśmy mogli otrzymać przebrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych ducha swego, który woła Abba, Ojcze. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem.

Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej. Jesteś synem, dzieckiem Boga. Rozumiecie? Tożsamość Jezusa z Nazaretu, człowieka.

Jestem synem. Tożsamość człowieka ochrzczonego, wierzącego. Jesteś synem.

Tu nie jest powiedziane, że jesteś córką, bo to były czasy, w których takich rozróżnień w ogóle nie było. I jak się słyszało słowo syn, to było wiadomo, że to jest do wszystkich. W sensie jesteś dzieckiem Boga.

I to jest słowo do każdego z nas tutaj, teraz. Jesteś synem Boga, tylko czy tym synostwem żyjesz? To jest pytanie. Tylko czy tym synostwem żyjesz? Czy masz świadomość tego, że masz prawo do Boga jako do swojego Ojca, do Taty Swojego? Czy masz tego świadomość? Bo Duch Święty został nam dany po to, żebyśmy mogli siebie przeżywać i doświadczać jako dzieci Boże.

Bo Duch Święty pcha nas do Ojca, pcha nas do Jezusa. I ten sam Duch posyła nas do bliźnich. To jest prawda wiary i to jest miłosierdzie.

Z niewolnika, który na nic nie zasługuje, stajesz się dzieckiem Boga. I masz do Boga prawo na mocy Bożego miłosierdzia, Bożego postanowienia. I otrzymujesz Ducha Świętego, żeby ten Duch Święty w twoim sercu wołał do Boga Tatusiu i żeby Duch Święty nauczył cię przeżywać siebie jako dziecko Boga.

I wiem, że być może zawsze tak jest w takiej grupie, że może być wśród nas ktoś, kto nie doświadczył swojego taty jako dobrego taty i ma dziwne wyobrażenie Ojca. Ale to nie znaczy, że jest zamknięty na doświadczenie Boga jako Ojca. Bo też w Bogu jest możliwe to.

I w imię miłości Bożej, w imię tej miłości Trójcy pełnej miłosierdzia, jeżeli mieliśmy trudne relacje z naszymi rodzicami, to jesteśmy przez Boga zaproszeni do tego, abyśmy będąc już ich dorosłymi dziećmi, stali się rodzicami naszych rodziców. I w tym synostwie Bożym, w doświadczeniu tego, że jestem dzieckiem Boga, w prowadzeniu przez Ducha Świętego to jest możliwe. I w duchowy sposób to my możemy zrodzić naszych rodziców do życia w Bogu.

Bo taki też jest dar Bożego miłosierdzia. I wiecie co? Nasz Ojciec bardzo o nas dba. Tak bardzo, że przysłał świętą Faustynę, że wymyślił koronkę, że mamy święto Bożego miłosierdzia, że chce nas zalać morzem życia swojego, żebyśmy utonęli w tym morzu łaski.

To jest jedyne utonięcie, które zaowocuje życie. A na koniec, tak żeby może nam się to jeszcze troszkę bardziej wszystko ułożyło, święty Bonawentura, jeden z największych teologów franciszkańskich, niesamowity umysł, bardzo dużo jakby odsłonił prawdy o Trójcy Świętej i uczył m.in. tak, że, to jest taki wierszyk, że w Bogu jest czegoś pięć. Jest jedna natura boska, Bóg jest Bogiem, po prostu.

Są dwa pochodzenia, już tłumaczę, bo Bóg, Ojciec zrodził ducha i to jest pierwsze pochodzenie, przez zrodzenie. A Duch Święty to jest tchnienie miłości Ojca i Syna. Czyli drugie pochodzenie przez tchnienie.

Przez zrodzenie i przez tchnienie. To wszystko Bóg nam daje. Nie zapominajmy, że na nas też tchnął Ducha.

Są trzy osoby, no to już wiemy, nie? Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty. To najprostsze. I są cztery relacje.

Każda jest miłością. Relacja Ojca do Syna, Syna do Ojca, Ojca i Syna do Ducha Świętego i Ducha Świętego do Ojca i Syna. Każda jest miłością.

I jest pięć cech wyróżniających. Chcecie jeszcze te cechy usłyszeć? Pierwsza to jest pochodzenie. Każda osoba boska wyróżnia się sposobem pochodzenia.

I to jest bardzo ciekawe. Ojciec nie pochodzi od nikogo, on po prostu zawsze był. Syn jest zrodzony przez Ojca, a Duch Święty przez tchnienie miłości pochodzi od Ojca i Syna.

Czyli Duch Święty to jest miłość Ojca i Syna, ale tak silna, że stała się osobą. Dalej jest relacyjność, czyli ta miłość. Ojciec jest Ojcem, bo rodzi Syna.

Syn jest Synem, bo jest zrodzony przez Ojca. A Duch Święty jest więzią miłości. Myśmy o tym wszystkim już trochę mówili, tylko Bonawentura to wszystko uporządkował.

Dalej jest jedność natury. Nie ma trzech bogów, jest jeden Bóg i każda z osób jest sobie, wszystkie trzy osoby w Trójcy są sobie równe. To nie jest tak, że Bóg jest ważniejszy, bo stworzył świat.

Nieraz dzieci tak mówią. A siostra, bo najważniejszy to jest Bóg Ojciec, bo On wszystko stworzył. Nie, nie.

Nie ma tutaj różności, stopnia. Wszystko jest tak samo. I dalej święty Bonawentura mówi o zasadzie miłości, bo Trójca jest tylko miłością.

Nie ma żadnej innej zasady istnienia Trójcy Świętej ani działania. Jest tylko miłość. I my sobie tego nie jesteśmy w stanie wyobrazić.

Bo w nas nie jest tylko miłość. Są różne rzeczy w nas, a w Bogu jest tylko miłość. I jako że miłość jest w Bogu i tylko miłość, to z tego pochodzi kolejna zasada, czyli udzielanie się.

Bo miłość ma to do siebie, dobro ma to do siebie w swojej naturze, że się udziela. Dlatego Trójca jest miłosierdziem. Bo się udziela, bo jest miłością.

Nie wiem czy udało mi się to jasno w miarę powiedzieć, bo mówić o Trójcy Świętej to nie jest najprostsze zadanie, ale doszłam do wniosku, że to jest tak piękna prawda, że cała Trójca jest miłosierdziem. I ta prawda o tym, że jestem dzieckiem i że mam tą pełnię życia w Trójcy i wyszłam z pełni miłości i do pełni miłości wracał. To jest niesamowite po prostu.

I tak sobie robiłam różne podsumowania i różne rachunki. I ja nigdy nie byłam dobra z matematyki, ale ciągle mi wychodził ten sam rachunek. Od którejkolwiek strony nie spojrzałam na sytuację, w jakiej znalazło się moje życie, ciągle miałam ten sam mianownik.

Życie. No bo póki jestem tutaj, no to mam to życie, które Pan Bóg dał mi tutaj. A jak przejdzie ten moment, w który Pan Jezus mnie weźmie za rękę i przeprowadzi przez próg śmierci, to po tym minucie tego progu śmierci znowu będzie życie.

Jakby na to nie spojrzał, chodzi o życie. I jakby na to nie spojrzał, chodzi o Boga. Bo On jest życiem.

Bo jest miłością. A miłość zawsze jest życiodajna. Miłość nie niesie śmierci.

Miłość niesie życie. Nie? Zgadza się?

Słuchajcie, raz mi się udał rachunek :)

 


© 2026 Grupa Uwielbienia Bożego Miłosierdzia. Wszystkie prawa zastrzeżone. Stworzone przez Mega Group